Lekko, trwale i przyjemnie, czyli matujący podkład Mary Kay



W tekście Teologia makijażu, czyli co ma Bóg do szminki, napisałam, że nie będzie na blogu typowych recenzji kosmetyków, chyba, że mnie jakiś wyjątkowo zauroczy. No i zauroczył. Nieziemsko i po raz kolejny. Matujący Podkład w Płynie Mary Kay.


Mimo, że używam go od półtora roku, przez ostatnie tygodnie poszedł w odstawkę. Lubię co jakiś czas zrobić kosmetyczny skok w bok tylko po to, żeby się utwierdzić w przekonaniu, że to, czego używałam na początku jest rzeczywiście najlepsze. Tym razem zdradziłam Mary Kay z Estee Lauder Double Wear i MAC Studio Fix. Nie napiszę nic złego o tych produktach, bo są to kosmetyki kultowe, zbierające dobre recenzje i wierzę, że skoro mają tylu wielbicieli, to rzeczywiście mogą być dobre. No ale nie dla mnie. 



Skóra na mojej twarzy jest porządnie (po)mieszana. Strefa T świeci się jak miliony monet, a policzki i czoło są bardzo wrażliwe. Mam dużo przebarwień potrądzikowych, więc potrzebuję dobrego krycia, ale nie lubię mocnego tynku. 


I tak po okresie testowania Estee i MAC, tudzież różnych sposobów ich aplikacji, dziś pierwszy raz nałożyłam na tę (po)mieszaną skórę podkład Mary Kay i okazało się, że on matowi lepiej, wygląda lepiej i lepiej się trzyma na mojej twarzy niż jego konkurenci.





Krótko i zwięźle na temat podkładu Mary Kay:
  • Konsystencja, jak sama nazwa wskazuje, płynna.
  • Pięknie stapia się ze skórą, nie pozostawia efektu maski.
  • Nie zatyka porów.
  • Dzięki zawartości krzemionki, pochłania sebum i ładnie matowi skórę. Ja i tak zawsze wykańczam makijaż pudrem, więc ciężko stwierdzić jak długo utrzymuje się matujące działanie samego podkładu.
  • Jest lekki, nie czuć go na skórze.
  • Dobrze przyczepia się do skóry, ale też dobrze przyjmuje kolejne produkty, jak bronzer czy róż.
  • Nie lepi się.
  • Jest trwały.
  • 9 odcieni.
  • Megawydajny - przy codziennym stosowaniu jedna tubka wystarcza mi na ok. 9 miesięcy.
  • Fajnie kryje. Zawsze uważałam go za delikatnie kryjący podkład, ale wklepany (nie roztarty) palcami kryje podobnie do Mac Studio Fix. A z nałożonym punktowo korektorem to już w ogóle wygląda bosko.
Po zastygnięciu (musiałam nałożyć za dużo Beige 4, bo taka brzydka plama wyszła, sorry)

Po kilkukrotnym przetarciu chusteczką higieniczną. Zwróćcie uwagę na trwałość matów (!)




W dodatku uwielbiam w Mary Kay to, że:


  • podkład, jak i inne produkty można na sobie przetestować. Pomagam dobrać odpowiednie kosmetyki do potrzeb skóry, odcień podkładu, różu i inne dobrodziejstwa Mary Kay, także nie ma kupowania kota w worku.
  • nawet jeśli produkt okaże się nietrafiony, można go u mnie wymienić na inny. Ekstra, nie?


Płynny podkład Mary Kay występuje w dwóch wersjach: matującej - do skóry tłustej i mieszanej i rozświetlającej - do skóry normalnej i suchej.
Cena jednej tubki 29 ml to 77 zł.


10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. No fajny fajny jest :) Chcesz wypróbować?

      Usuń
    2. Masz moze próbki?!

      Usuń
    3. próbki nie, ale chętnie pomogę dobrać odpowiedni odcień :)

      Usuń
  2. Znam markę i miałam okazję używać żelu do mycia twarzy i kremu na dzień. Byłam zachwycona. Serio. Buzia gładka i promienna bez żadnych defektów. Czułam się super. Efekt fantastyczny. Gorzej było jak mi się kosmetyki skończyły. Wszystko wróciło. Z pewnością do nich jeszcze wrócę. Bo efekt jest natychmiastowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rzeczywiście. Ja jak teraz używałam tych ciężkich podkładów to też mnie zsypało, a teraz spokój :) Dla mnie jeszcze absolutną cudownością są Satynowe Dłonie. Próbowałaś?

      Usuń
  3. Używałam go przez bardzo długo :) co prawda teraz przeszłam na Revlon ale to tylko przez promocje w rosmanie i fakt ze mary kay póki co mam troszkę za jasny odcień ;) na zimę na pewno do niego wrócę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A nie jest Ci ciężko z Revlonem na lato?

    OdpowiedzUsuń
  5. Czaje sie na ten podkład, ale wole go zamowic w internecie. Mój idealny kolor podkładu to coś pomiędzy 150 a 180 Colorstay z Revlona, Maybelline Fit me 105. Wydaje mi sie ze ktorys z beży powinien byc ok. Jest pani w stanie pomóc z kolorem? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za komentarz! 😊 Nie znam Fit Me, CS najlepiej do mnie pasuje w odcieniu 150, a Mary Kay Ivory 5 mat. Niestety nie jestem w stanie określić jaki odcień pasowałby do Pani cery bez sprawdzenia tego na skórze. Ceny internetowe są pewnie kuszące ale proszę pamiętać, że zamawiając przez internet traci Pani możliwość zwrotu lub wymiany produktu, którą daje zakup u konsultantki. Mam nadzieję, że uda się Pani dobrać kolor bo podkład naprawdę warto wypróbować! Pozdrawiam! ❤

    OdpowiedzUsuń

Jeśli dowiedziałeś się czegoś nowego po przeczytaniu tego posta, jesteś wzruszony, wkurzony, szczęśliwy, Twoje życie diametralnie się zmieniło lub znalazłeś jakiś błąd językowy, napisz mi o tym w komentarzu. Tylko tak, wiesz, kulturalnie, bez chamstwa i hejtu. Dzięki!