W związku z muzyką


Jakiej muzyki słuchacie teraz a jakiej słuchaliście 15 lat temu? Zbieraliście kasety ulubionych zespołów? Wieszaliście plakaty z gwiazdami z MTV na ścianach? Wybierzcie się ze mną w świat moich muzycznych inspiracji i wróćcie na chwilę wspomnieniami do swoich idoli z dziecięco-nastoletnich lat!
A zatem, w temacie mojego związku z muzyką, trzeba wam wiedzieć kilka rzeczy: 

1. Uwielbiam muzykę. Nie piję kawy ani innych pobudzaczy, więc jeśli potrzebuję kopa w zadek, zarzucam jakąś radosną, żywą muzykę.

2. Uwielbiam teledyski. W okolicy drugiej klasy podstawowej moi rodzice założyli kablówkę i oto stanął przede mną otworem wielki i luksusowy świat zachodnich teledysków na MTV, a potem także VIVIE. Był to też czas posiadania przez nas magnetowidu, który świadczył o tym, że mieliśmy klasę i prestiż. I ja na to wideo nagrywałam ukochane teledyski, a potem oglądałam je w kółko, aż mnie rodzice sprzed tego MTV wyganiali. Moją absolutnie ulubioną piosenką z owej kasety wideo było “Would I Lie to You” w wykonaniu niejakich Charlesa i Eddiego, a teraz, proszę, ta sama piosenka na szczytach list przebojów w wersji po tuningu!


4. Grałam w kapeli rockowej z moim starszym bratem. Zawsze chciałam być perkusistką i tak jak on, walić pałkami od cymbałków w metalową kuchenną tacę z nadrukowanym kotkami, ale niestety pisane mi były tylko partie gitarowe na paletce od, tak zwanego, babingtona. Taki los młodszej siostry. Dobrze chociaż, że graliśmy dobrą muzę - “The Final Countdown”. Z żółtej kasety na “Kasprzaku”, ofc. Wiecie co to “Kasprzak” w ogóle?



5. Platoniczną miłością mojego dzieciństwa był zdecydowanie Michael Jackson i to dla niego kupowałam szmatławce dla nastolatków “Bravo” i “Popcorn”. Właściwie to prosiłam rodziców, żeby mi kupowali a oni kupowali. Jak tylko wyhaczyłam jakąś wzmiankę chociażby o moim idolu, wycinałam i hopsa, wklejałam do specjalnego zeszytu, gdzie wyznawałam Michaelowi miłość w napisach Michael, I love you! A on, ku mojej rozpaczy, milczał.



6. Następnie w szóstej klasie poznałam szeroko pojętą muzykę alternatywną - rock, grunge, punk, metal, tudzież wszelaką muzykę ciężko brzmiącą, która to towarzyszyła mi aż do czasów studenckich. TSA, Smashing Pumpkins, Oasis, The Offspring, Green Day to tylko niektóre z moich ukochanych zespołów. 



7. Kiedy na moje pytanie Czego słuchasz? mój interlokutor odpowiadał, że wszystkiego, wzbierała we mnie odraza i pogarda do owego człowieka, bo przecież, helooooł, nie da się słuchać wszystkiego, trzeba mieś jakiś gust. Czy tam gusta.

8. Obecnie słucham wszystkiego, oprócz muzyki z punktu 4. Zgodnie z teorią, zasłyszaną w czasach licealnych, że najwyższym stopniem bycia metalem jest bycie dresem, osiągam właśnie niemal level hard, z Justinem Bieberem w słuchawkach. Uważam, że ostatni poziom wtajemniczenia to disko polo.


8. Jako dziecko chciałam chodzić do szkoły muzycznej i grać na pianinie, bo podobno, jak to mówiła moja pani od muzyki, talent mam. Albo miałam. Podczas, gdy posiadanie pianina pozostawało jedynie w sferze marzeń, za komunijne pieniądze nabyłam drogą zakupu keyboard Casio, mieszczący może ze dwie i pół oktawy. Szaleństwo, nie ma co!

9. Żyjąc w przekonaniu, że mam dobry słuch i talent muzyczny, kiedy pani katechetka z podstawówki prosiła mnie o przeczytanie modlitwy wiernych, zawsze ochoczo śpiewałam w kościele, zamiast mówić, Ciebie prosimy - wysłuchaj nas Panie. No i kiedyś z tego mojego śpiewu jakiś fałsz wyszedł, i od czasu tamtego traumatycznego doświadczenia nie śpiewam publicznie.  

10. Zawsze sobie coś nucę. Albo w głowie, albo wydając odgłosy paszczą. Zamiast nucenia często też wystukuję rytm o cokolwiek mi się tylko uda. Zdarza się, że w miejscach publicznych zapominam przejść na tryb wyciszony, więc z deka wiocha. 


Macie jakieś muzyczne wspomnienia? Czego Wy słuchaliście w, że tak powiem, młodości? Podzielcie się! Możecie nawet napisać, że “wszystkiego”, zrozumiem. :)



6 komentarzy:

  1. Mogłabym o tym napisać niejeden post - gdy wejdziesz u mnie na Kultura to kilka postów już na muzyczne uczty poświęciłam :)
    Ja słuchałam głównie reggae - w podstawówce, a było to w czasach 8-letnich podstawówek, mało kto na tej naszej wiosze wiedział, co to jest muzyka reggae- więc tłumaczyłam cierpliwie, starając się to jak najjaskrawiej przedstawić. I jest to dobre słowo, bo reggae to były żywe, piękne kolory, których u nas brakowało.
    Ale nie samym reggae żyłam; słuchałam Vanessy-Mae, Bon Jovi i już wtedy poczułam blues'a z muzyką filmową; kolekcjonowałam pomalućku kasety :-) I tak miałam m.in. ścieżkę dźwiękową z "X-Files", "Desperado", "Dangerous Minds" i wiele innych. Moja wiedza muzyczna wychodziła więc dalej niż charakterystyczne gwizdanie z "X-Files" ; dla mnie to też był Nick Cave z "Red right hand" czy Elvis Costello z nostalgiczną piosenką "My dark life". Tak samo jak Dangerous Minds: wszyscy tupali w rytm "Gangsta's paradise" a ja wieczorami słuchałam "Curiosity" lub "This is the life".

    Ech, książkę można by o tym napisać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzę, że trafiłam na kogoś, kto zna się na kulturze lat 90. Bon Jovi, Vanessa Mae, kasety.... I aż łezka mi się w oku zakręciła jak zobaczyłam u Ciebie post o Beverly Hills 90210 :)

      Usuń
  2. ...powtórki BH90210 oglądałam jeszcze w tamtym roku :-D Kiedy moja 18-letnia sąsiadka nie miała pojęcia kim jest Brian Austin Green, którego widziałam "dopiero" w "Gotowych na wszystko" poczułam, że to już ten etap, gdy człowiek posiada wiedzę tajemną.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z muzyką mam podobnie. Wzrusza mnie, jak mało co. Nucę w miejscach publicznych, podrygują, tupię nogą, nawet w kościele. A czego słuchałam 15 lat temu? U mnie to to raczej ponad 20 lat temu - koniec podstawówki - Brian Adams i Jason Donovan. Miałam też epizod z New Kids On The Block, choć to raczej z potrzeby przypodobania się koleżanko, i wejścia do grupy. A od końca liceum niezmiennie pozostaję wierna poezji śpiewanej. Choć lubię także muzykę instrumentalną i filmową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, Jason Donovan! Aż go sobie znajdę na yt :)

      Usuń

Jeśli dowiedziałeś się czegoś nowego po przeczytaniu tego posta, jesteś wzruszony, wkurzony, szczęśliwy, Twoje życie diametralnie się zmieniło lub znalazłeś jakiś błąd językowy, napisz mi o tym w komentarzu. Tylko tak, wiesz, kulturalnie, bez chamstwa i hejtu. Dzięki!