Angielski dla dzieci za darmo!


No, prawie za darmo, bo internet by się przydał. Ale skoro to czytacie, to znaczy, że i tak go macie (rym niezamierzony). O co w ogóle chodzi? Już wyjaśniam.


Oczywistą oczywistością jest to, że dzieci niezwykle szybko przyswajają język. Wystarczy umieścić je w jakimś kontekście z językiem obcym a bardzo szybko zaczną się w nim porozumiewać. Naturalnie możecie posyłać dzieci już od urodzenia na lekcje angielskiego, ale jeśli z jakichś względów nie chcecie lub nie możecie tego robić, mam dla Was cztery możliwości, które sama testuję na własnych potomkach. 

1. “Peppa Pig”. Po co puszczać dziecku bajkę po polsku, skoro można po angielsku? Z YouTube'a na przykład. Jasne, że nie każdą bajkę dziecię zrozumie w wersji angielskiej, ale “Świnkę” na bank, zwłaszcza jeśli będzie oglądało ten sam odcinek kilka razy. “Świnka Peppa” jest świetna, bo opisuje rzeczywistość znaną dziecku - życiowe sytuacje, które każdy maluch obserwuje na codzień, dzięki czemu nie musi wysilać się, żeby zrozumieć jakieś nowe czy abstrakcyjne pojęcia i może skupić się tylko na zakotwiczeniu angielskiego słowa z jego znaczeniem. Język jest prosty, domowy, wymowa pięknie brytyjska. Moja Maria w wieku 3,5 roku potrafiła wyrecytować całą czołówkę, ogarniając przy okazji takie funkcje jak przedstawianie siebie, innych i nazywanie członków rodziny.


2. Piosenki. Jako, że uwielbiam muzykę i zawsze coś podśpiewuję sobie albo dzieciom, to z lubością wykorzystuję piosenki do nauki języka. I tu YouTube okazuje się być nieocenioną skarbnicą materiałów do nauki. Oto kilka przykładowych linków do fajnych piosenek, ale polecam też całe kanały:
Dream English Kids "What can you do?"

3. Kurs internetowy www.zosiaikevin.pl. Spokojnie, nie jest to post sponsorowany, a polecam, bo strona naprawdę godna uwagi. Kurs przeznaczony jest dla przedszkolaków, ale dzieci z klas 0-3 też będą miały co robić. W jego skład wchodzi 19 interaktywnych lekcji, dwudziesta lekcja ma formę testu podsumowującego materiał ze wszystkich lekcji. Trzy pierwsze lekcje są za free, za dostęp do kolejnych trzeba zapłacić, ale nie są to zawrotne kwoty.
Dlaczego warto?
+ dobrze ułożone lekcje. Najpierw jest prezentacja nowego słownictwa, potem zadania do wykonania
+ test po każdej lekcji
+ certyfikat ukończenia kursu do wydrukowania po zdaniu testu z 20 lekcji - imponująco wygląda na ścianie pokoju małego poligloty
+ lekcje i gry są ciekawe
+ dla maluchów i starszaków
+ lekcje dla chłopców (np. jazda samochodem) i dla dziewczynek (np. ubieranie Zosi)
+ język mówiony i pisany
+ dobry model wymowy (lektorami są native speakerzy - przynajmniej tak czytamy na stronie)
+ polecenia po polsku - żeby nie było za trudno
+ bogate słownictwo i struktury gramatyczne dopasowane do wieku dzieci (no, kilka słów można by sobie darować np. unicycle)
+ ciekawa grafika

4. Speak English! Jeśli znacie angielski choć trochę, to wykorzystajcie go do swoich codziennych rozmów z dzieckiem. Oczywiście nie chodzi o to, żeby teraz dyskutować o sytuacji geopolitycznej Mozambiku, ale o wprowadzenie prostych angielskich zwrotów do codziennej rutyny. “Good morning”, “thank you”, “please”, “sorry”, “goodnight” - mogę się założyć, że to znacie, więc czemu nie nauczyć swoich dzieci? Jeśli każdego dnia wprowadzicie po jednym nowym słówku i będziecie je utrwalać - tak przy okazji - witając się, żegnając, prosząc o coś, po roku słownik Waszego dziecka wzbogaci się o 365 nowych wyrazów lub zwrotów, a dziecię nie zauważy nawet, że czegoś się uczy, dla niego to będzie zabawa. Proste, prawda?

A co jeśli nie ogarniacie angielskiego ni w ząb? Możecie razem z dzieckiem skorzystać z punktów 1, 2, 3 lub samemu nauczyć się po jednym słówku dziennie a potem używać go w rozmowie z latoroślą. Uwaga - zwracajcie duuuużą uwagę na wymowę i lepiej sprawdźcie najpierw w jakimś słowniku internetowym (np. http://dictionary.cambridge.org) jak dane słowo powinno się wymawiać. Ucząc dziecko błędnej wymowy i powtarzając ją każdego dnia, ten błąd utrwali się w pamięci dziecka tak, że będzie bardzo trudno go potem wyplewić, jak nagminne “bersdej” (birthday) czy “dok” (dog).


Podobało się? Jeśli spróbujecie którejś z tych metod, napiszcie koniecznie czy i jakie są efekty. Będzie mi bardzo miło :)

5 komentarzy:

  1. Ja jeszcze dodam użytkownika Little Baby Bum na yt. Angielskie piosenki, fajna animacja do tego,dzieciaki je uwielbiają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekstra jest ta strona, dzięki! I cudownie, że można sobie wybrać wersję brytyjską albo amerykańską :)

      Usuń
    2. To nawet nie wiedziałam :).

      Usuń
  2. Kilka ciekawych pomysłów :) Córka uczy sie (obecnie w szkole), ale dużo podchwyciła z bajek :) Na jednym znajomym blogu widziałam Twój komentarz - książki do nauki czytania zajrzyj do naszej "Biblioteczki Izuli" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz!
      Zajrzałam. Ty to wszystko przeczytałaś??? I recenzje piszesz? A ja pękałam z dumy, jak 4 lata temu przeczytałam synowi wszystkie Frankliny dostępne w bibliotece…
      A znasz coś podobnego do książek Renaty Piątkowskiej? Bo już wszystkie Piątkowskie z biblioteki przeczytaliśmy i uwielbiamy jej poczucie humoru, dlatego szukam czegoś w ten deseń.

      Usuń

Jeśli dowiedziałeś się czegoś nowego po przeczytaniu tego posta, jesteś wzruszony, wkurzony, szczęśliwy, Twoje życie diametralnie się zmieniło lub znalazłeś jakiś błąd językowy, napisz mi o tym w komentarzu. Tylko tak, wiesz, kulturalnie, bez chamstwa i hejtu. Dzięki!