Co na ssanie kciuka?



Ponad cztery lata - tyle czasu moja Marysia spędziła na ssaniu kciuka. Ssała już radośnie fikając koziołki pod moim sercem. Skąd to wiem? Bo kilka razy dziennie miała czkawkę od łykania płynu owodniowego, ssała kiedy lekarz robił jej foty na USG i film z USG 4D, “rodziła się z rączką przy buzi” - rzekła położna, a ja doskonale wiem, gdzie dokładnie ta rączka się znajdowała.
Pierś ssała nawet kiedy była na full najedzona, przez co później ulewała okrutnie. No ogólnie ssak przez duże “S”. Może gdybym jeszcze w szpitalu dała jej smoczek, to by zapomniała o palcu, ale, durna baba, nie dałam. A potem, jak już dałam, to go ssała, ale jak wypadł z buzi podczas snu, to po jego stracie zawsze pocieszał ją paluszkowy przyjaciel. Odruch ssania był tak silny, że słyszałam mlaskanie w drugim pokoju. W nocy budziłam się za każdym razem kiedy zaczynała ssać i wyciągałam jej kciuk z buźki. Nie pomagało owijanie palca bandażem, plastrem, rękawiczki, smarowanie “Gorzkim paluszkiem”, pokazywanie krzywych zębów w internecie, nagrody i kary, groźby i obietnice (tak, wiem, to niepedagogiczne), no nic po prostu, ssała nałogowo i namiętnie. I po niemal czterech latach życia, kiedy już straciłam nadzieję, a w mojej głowie kłębiły się tylko katastroficzne wizje krzywego zgryzu, rozdwojonego paznokcia i zmacerowanego kciuka, pojawił się ON, superbohater - Dr Thumb, nazywany przez nas “ssaczkiem”. Usłyszałam o nim od znajomej, a potem już poszło szybko - wujek Google, opinie i “złóż zamówienie”.


Co to jest Dr Thumb?

Dr Thumb to koreańskiej produkcji silikonowa nakładka na kciuk, która sprawia, że ssanie przestaje być dla dziecka przyjemne. Nakładka pasuje na obie dłonie, jest miękka, wygodna, ma zapinany pasek, który nie jest prosty do rozpięcia przez dziecko. Dostępna w dwóch rozmiarach: małym (12-36 m-cy) i dużym (3-7 lat). Kosztuje 140 zł, przy zakupie dwóch - 130 zł za sztukę. Trochę dużo, jeśli widzi się tylko kawałek silikonu z paskiem, ale jeśli ten kawałek silikonu okazuje się jedynym rozwiązaniem problemu, to jest on wart każdej wydanej złotówki.


Co dał nam "ssaczek"?


Paczka ze “ssaczkiem” przyszła 4 grudnia 2015 r. i od tamtej pory Dr Thumb towarzyszył Marysi każdej nocy. Tak więc noce miałam z głowy, ufff. W ciągu dnia zdarzało się czasem, że Marysia ssała kciuk, kiedy oglądała bajkę lub była zmęczona i senna, więc wtedy też jej zakładałam ssaczka. Za każdy dzień i noc bez ssania mogła nakleić na swoją kartkę po jednej naklejce (patrz “10 sposobów na ”), aż w końcu przestała ssać w dzień, a od kilku nocy już nawet nie śpi w nakładce w nocy.


Co nam pomogło?


Proces odzwyczajania Marysi od ssania palca przebiegł bezboleśnie, bo po pierwsze Marysi nie interesowało ssanie innych palców poza kciukiem u lewej ręki, a Dr Thumb pasuje tylko na kciuki, a po drugie Mania wykazała chęć współpracy. Była absolutnie świadoma, że to co robi nie jest dobre i chciała przestać, ale potrzeba ssania była silniejsza od niej. Nie protestowała przy zakładaniu nakładki, wręcz sama ją sobie zakładała i prosiła o zapięcie, nie gryzła, nawet jej tak naprawdę nie ssała, bo paluszek w nakładce przestał być po prostu atrakcyjny, nigdy jej też nie zdjęła, choć bystra jest i być może umiałaby to zrobić.

Więcej o Dr Thumb na stronie producenta czy też dystrybutora klik

Oczywiście, gwoli wyjaśnienia, nie jest to post sponsorowany. Musiałam o tym napisać, bo wiem jak ciężko sobie poradzić ze ssakowym problemem, a może komuś z Was ta recenzja się przyda. Przyda się?




2 komentarze:

  1. My na szczęście nie mieliśmy takiego problemu, ale faktycznie jest to sprytne rozwiązanie dla kogoś, kto chce odzwyczaić dziecko od ssania kciuka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sprytne! Mogłabym pisać peany pochwalne ku czci Dr Ssaczka :)

      Usuń

Jeśli dowiedziałeś się czegoś nowego po przeczytaniu tego posta, jesteś wzruszony, wkurzony, szczęśliwy, Twoje życie diametralnie się zmieniło lub znalazłeś jakiś błąd językowy, napisz mi o tym w komentarzu. Tylko tak, wiesz, kulturalnie, bez chamstwa i hejtu. Dzięki!